• Wpisów: 13
  • Średnio co: 84 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 22:05
  • Licznik odwiedzin: 3 606 / 1190 dni
 
charlottestories
 
Zaczynamy MARATON z "Abducted" ! Ja wiem, że Wy się cieszycie ! Rozdział I już jest, ile dziś dodam? Sama nie wiem :)
***
Po wyjściu spod prysznica pachnę męskim żelem. To jedyny, który znalazłam, po pięciominutowych poszukiwaniach. Czy ta blond suka też jest zmuszana do kąpieli żelami swoich przyjaciół? Zapewne nie. Daniel pewnie dba o swoja przyjaciółkę jak o swoja własny tyłek. Wiem już coś o tym.
Schodzę na dół po schodach. Muszę dostać się do kuchni, nie jadłam ostatnio za dużo. Z każdym krokiem moje żebra bolą. Kładę przedramię tuż pod piersiami i delikatnie uciskam to miejsce, aby móc swobodnie zejść. Nawet nie wiedziałam, że moje żebra mogą sprawiać aż taki dyskomfort, albo to siniaki na brzuchu ? Kto wie.
W kuchni nic się nie zmieniło. Podchodzę do lodówki i wyjmuję mleko, Odkręcam nakrętkę i przechylam sporą butelkę w stronę moich ust. Biały płyn wlewa się do mojego gardła i jestem zadowolona. Suchość ustępuje a ja mogę zabrać się za przygotowanie normalnego posiłku. Odstawiam opakowanie i wyszukuję znanych mi składników. Tak dawno nie sama nie przygotowywałam.
W końcu znajduję twaróg i brokuły. Ktoś zaoszczędził mi czasu i je ugotował. W górnej szafce lokalizuję miseczkę do której wrzucam twaróg, który po chwili rozgniatam widelcem. W koszyku na blacie są warzywa w ty czosnek, który jest mi potrzebny. Szkoda, ze to tylko trzy ząbki, ale jestem tak głodna, że nawet te trzy ząbki mi wystarczą. Na chwilę odrywam się od przygotowań i zabierając czajnik elektryczny podchodzę do zlewu, gdzie nalewam wodę, którą zagotuję. Wracam na poprzednie miejsce, odstawiam czajnik i zabieram się za obieranie czosnku, który już po kilku minutach jest idealnie pokrojony. Słyszę, że woda zaraz będzie ugotowana, więc przeszukuję szafki. Jakikolwiek kubek jest moim celem. Irytuje mnie to, że czajnik się wyłącza a ja dopiero odnajduję miejsce ,w którym znajdują się kubki, herbaty i kawy. Śpiesząc się wrzucam torebkę czarnej, zwykłej herbaty i zalewam ją wrzątkiem. Pozwalam chwilę torebce popływać po powierzchni wody , aby zabarwić płyn. Wyrzucam mokry materiał do śmietnika stojącego przy wejściu do kuchni. Podchodzę do lodówki i odnajduję majonez i jogurt naturalny. Łączę twaróg z czosnkiem, przyprawami, majonezem i jogurtem. Wlewam sos do miski w której znajdują się ugotowane brokuły. Jestem zadowolona. Tak dawno nie jadłam tego dania. Stawiam miskę z brokułami i herbatę na stole. Jakimś cudem lokalizuję widelec i rzucam się na miskę pełną pysznego jedzenia.
-Dobrze jest widzieć cię jedzącą.- słyszę i brokuł, który właśnie wzięłam do buzi prawie staje mi w gardle. Udaje mi się go połknąć i popić ciepłą herbatą. Podnoszę wzrok. Daniel stoi oparty ramieniem o framugę drzwi. Przebrał się. Teraz ma na sobie ciasne, ciemne jeansy opinające jego umięśnione nogi. Na górze widnieje czarna koszulka z niezidentyfikowanymi białymi wzorami. Włosy ma zmierzone. A na nogach widnieją czarne buty 'Nike'. Wygląda naprawdę dobrze.-Cieszy cię ten widok ?-szczerzy się do mnie jak ten idiota z telewizji reklamujący usługi bankowe dla emerytów.
-Och wal się.-jęczę
-Dobrze, że wracasz do formy. Pyskówka, to to, za czym tęskniłem. Co jesz? -pyta i odchodzi do mnie. Odsuwa krzesło od stolika i podsuwa je w moją stronę. Siada a jego kolano styka się z moim udem. Patrzymy sobie prosto w oczy. Jego zielone tęczówki są takie hipnotyzujące.
-Brokuły z sosem czosnkowym.
-Teraz na pewno nie będę cię całował, dopóki nie umyjesz zębów.
-A kto w ogóle mówił o całowaniu.- na jego twarzy widnieje grymas niezadowolenia.-Chcesz spróbować?-pytam ciekawa, chcę sprawdzić czy smakowałoby mu danie przygotowane przeze mnie.
-No dobrze, ale będę musiał jeszcze raz umyć zęby.
-Nie zaszkodzi ci.
-Eyyy ! Dawaj tego widelca, bo mi się spieszy.
-Myślałam, ze weźmiesz swojego.-pokazuję język i podaję mu mojego sztućca. Zabiera mi metal z ręki i nabija zielone warzywo, które macza w białej mazi. Wkłada do buzi i przez chwile nie wiem co myśleć. Wypluje go ? Smakuje mu?
-Jak dobrze, że w New York'u będziesz mi gotowała...-chwile jeszcze przegryza w ustach posiłek i połyka. Jego jabłko Adama porusza się. Jak ta idiotka przyglądam mu się. Co jest ze mną nie tak?-Pyszne.
-Cieszę się, ze ci smakuje. Mogę wiedzieć, gdzie się spieszysz i dlaczego zostawiasz mnie na pastwę tej blondyny?
-Muszę załatwić kilka spraw związanych z naszym jutrzejszym wyjazdem. Istnieje jeszcze Jamie. Z tego co się orientuję przyjaźnicie się.
-Pokłóciliśmy się. Chyba... sama nie wiem. Nie chcesz mnie zabrać ze sobą ?
-Porwałem cię. Na pewno policja poszukuje cię nie tylko w Washyngtonie.
-Okey. Rozumiem.
-Nie chcę narażać ani ciebie ani siebie. Wrócę jak najszybciej. Obiecuję.
-Nie śpiesz się, załatw wszystko.- uśmiecham się i odbieram mu srebrne narzędzie. Wracam do jedzenia. Czuję, że wstaje ale nie odwracam wzroku od miski z której zniknął prawie cały posiłek. Wciąż jestem głodna. Kątem okaz zauważam jego nogi tuż obok mnie, chwile później jego ciepła dłoń odnajduje mój policzek i mój wzrok zostaje odciągnięty od miski patrzę prosto w jego tęczówki z uniesioną twarzą. Zbliża się i muska moje usta delikatnie pogłębiając pocałunek. Rozchylam wargi i pozwalam mu na pociągnięcie zębami dolnej. Odsuwa się z chytrym uśmiechem na twarzy.
-To jest zapłata za jednego brokuła. Pomyśl sobie jaka będzie za wszystkie posiłki.

“Nie chcę o tym myśleć. Nie chcę o tym myśleć. Nie chcę o tym myśleć.”


I wtedy przed moimi oczami przetaczają się obrazy, których naprawdę nie chciałabym widzieć. Są bardzo intymne...To jego wina! Po co wypowiedział to ostatnie zdanie.
-Nie patrz tak, bo będę zmuszony zostać w tym domu i nie wyjedziemy jutro. Zagwarantuję ci to jeśli nie przestaniesz tak patrzeć. Zboczuszku. - jego uśmiech poszerza się, moje usta zostają obdarowane szybkim całusem i po chwili znowu zostaję sama w tej dużej kuchni.
Mogłabym się przyzwyczaić do życia w samotności, to nie jest aą takie złe. Co ja gadam? Ja zawsze żyłam w samotności
~*~
Daniela nie ma już prawie od trzech godzin. Chciał się pospieszyć, ale widocznie zatrzymały go jakieś ważne sprawy. Na moje szczęście nikt się nie przejął moja samotnością i nie chciał mi towarzyszyć w jakże interesującym sprzątaniu pokoju Daniela. Udało mi się poukładać wszystkie jego ubrania, zrobiłam małe pranie składające się wyłącznie z kilku moich ubrań. A teraz leżałam na łóżku a wzrok utkwiłam w suficie. Nienawidzę się nudzić. Wstaję z łóżka i zmierzam do kuchni po raz kolejny dzisiejszego dnia. Chcę przygotować jakiś obiad dla Daniela. W lodówce znajduję dwie świeże papryki i mięso mielone włożone do specjalnego pojemnika. Pierwsze co robię to kroję na pół warzywa i pozbywam się nasion. Przyprawiam mięso według mojego własnego gustu i wkładam je do wyczyszczonej papryki. Mam nadzieję, ze Daniel za chwile się pojawi, bo obiad będzie gotowy za jakieś dwadzieścia minut.
Jem sama. Jego porcję wstawiam do lodówki, na później. Idę do salonu, gdzie kładę się na kanapę i zabierając pilot ze szklanego stolika włączam telewizor wiszący na ścianie. Przełączam kilka kanałów i w końcu znajduję jakiś film, który wymaga małego zaangażowania procesów myślowych.
W końcu usypiam, a towarzyszy mi grający w tle film. Naprawdę nie lubię łamania obietnic. Pozwalam sobie na sen i naprawdę czuję się lepiej gdy się budzę. Spoglądam na elektryczny zegarek stojący na małej komodzie pod telewizorem. 19:53. Nieźle poszalałam, ale to chyba też wina tego, że moje żebra wciąż bolą i sprawiają, że czuję się słaba fizycznie.
Podniosłam się i cicho na paluszkach udałam się na górę do sypialni Daniela. Pamiętam, ze gdy ostatnio tu byłam po podłodze nie walały się żadne ubrania. Wrócił. Kiedy? Jak? Gdzie? Podniosłam dwie koszulki i zamarłam. Jedna należała do kobiety. Nie dość, ze pachniała drogimi perfumami to na prawej stronie znajdował się nadruk białego króliczka. Obok łóżka walały się ciemne jeansy Daniela i biała spódniczka. Świetnie. Opuściłam pokój i ruszyłam w stronę drzwi łazienki. Już na korytarzu było słychać stłumione jęki. Gdy podeszłam do drzwi tylko upewniłam się, że mój plan nie wypali, a Daniel jest o prostu cholerny dupkiem.

Przyznam, zakuło mnie w sercu, bo słowa, które po raz pierwszy od tak dawna usłyszałam, okazały się być po prostu zwykłym kłamstwem. Odsunęłam się bezszelestnie od drzwi i ruszyłam ku schodom. Na korytarzu rozejrzałam się, czy aby na pewno nikt mi nie zagraża i wyszłam. Pełna gniewu i żalu. Nie chciałam wracać do tego domu już nigdy. To chore jakie stosunki dzieliły mnie z moimi porywaczami. Daniel wspominał, że dom znajduje się kilometr od obrzeży Seatle. Sądzę, ze w piętnaście minut dojdę tam, a gdy w końcu znajduję się bliżej cywilizacji i normalnego świata będę myślała o tym co zrobię dalej.


wiecej.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    Super! Już kiedyś to powiedziałam ale powtórzeń: uwielbiam Daniela :D
    ,,W końcu znajduję twaróg i brokuły. Ktoś zaoszczędził mi czasu i je ugotował.''- co ugotował? Twaróg i brokuły? :P