• Wpisów: 13
  • Średnio co: 84 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 22:05
  • Licznik odwiedzin: 3 606 / 1190 dni
 
charlottestories
 
-Muszę ją zabrać do mojej przychodni, żeby sprawdzić,czy nie odniosła żadnych obrażeń wewnętrznych, panie Murray.- pierwsze zdanie, które usłyszałam po tym jak się przebudziłam, pochodziło od nieznanego, spokojnego, męskiego głosu.
-Zapłacę każde pieniądze za opiekę na miejscu. Zależy mi na dyskrecji.-odpowiedział dobrze znany głos, który prześladował mnie w ciemności, w którą się ponownie zagłębiłam.
***
Czułam ból każdego możliwego miejsca. Brzuch, żebra, piersi, głowa, szyja, uda. Te dziwne odczucia sprawiły, że obudziłam się. Podniesienie powiek kosztowało mnie wiele wysiłku, a gdy już tego dokonałam okazało się, że część obrazu jest przysłonięta i przymglona. Podniosłam ręce, aby przetrzeć oczy, ale nawet nie dotarłam do twarzy gdy coś zatrzymało prawą kończynę. Przekręciłam obolałą głowę w prawą stronę i zobaczyłam, że jestem podłączona do kroplówki. Lewą ręką oderwałam  plastikowy kabelek i podniosłam swoje ciało do pozycji siedzącej. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Pokój Daniela. Świetnie, wracamy do początku?  Wokół łóżka stały porozstawiane urządzenia, które zazwyczaj stoją w szpitalach. Okno znajdujące się naprzeciw łóżka było zasłonięte, co sprawiało, że w niektórych miejscach w pokoju panował mrok i właśnie z ciemności dobiegł mnie ten przerażający głos.
-Hope zostaw to w spokoju i połóż się. Jesteś obolała i na pewno zmęczona.
-Pieprz się.-rzuciłam i zmieniłam pozycję siadając na skraju łóżka. Brzuch bolał mnie niemiłosiernie, ale chciałam mu pokazać, że dam sobie radę bez jego popieprzonej litości. Znalazł się miłosierny Daniel, kochający świat i ludzi, nie czyniący złego. No na pewno!
Cały ciężar ciała przeniosłam na nogi spoczywające na miękkim dywanie. Daniel zbliżył się do mnie, teraz stał w odległości pół metra ode mnie.
-Usiądź na tym łóżku do cholery jasnej!
-Zrobię co chcę. Idź do  swojej dziewczyny i wyślijcie nagarnie moim rodzicom. Biegnij do niej. Będzie zabawnie. Obejrzyjcie sobie  kolejny raz ten film...chociaż mam lepszy pomysł! Może chcesz jeszcze gdzieś mi przyłożyć?! Chętnie przyjmę kolejne ciosy od damskiego boksera !- wykrzyczałam wszystko w ogarniającej mnie złości, chciałam mu dać do zrozumienia co czułam psychicznie i fizycznie.
-Hope, połóż się w tym kurewskim łóżku i nie pieprz.- mężczyzna był zanadto spokojny, a ja chciałam wszystko mu wygarnąć. Chciałam zacząć kłótnię . Musiałam go sprowokować, ale gdzieś w głębi mnie odczuwałam psychiczny strach przed tym facetem.  Ręce trzęsły mi się coraz bardziej a w gardle zalegała gula, przez którą ledwo wypowiadałam zdania kierowane do tego jakże psychicznego człowieka. Nie mogłam okazać strachu przed nim,ale to było silniejsze ode mnie gdy brunet zbliżył się do mnie ja postąpiłam dwa kroki do tyłu. Dwa kroki, które wymagały od mojego ciała zużycia większej ilości energii, której niestety mi brakowało. Ta zabawa nie mogła trwać wiecznie, bo w końcu upadłabym na podłogę bez sił.
-N-nie zbliżaj się...dla dobra mojego i twojego-wydukałam ze ściśniętego gardła. Mężczyzna spojrzał na mnie, a jego szare tęczówki przewiercały mnie. Przez odległość, która nas dzieliła nie mogłam być pewna, ale sposób w jaki na mnie patrzył, był taki opiekuńczy i łagodny. Naprawdę coraz ciężej było mi zorientować się w tym, kim jest mój porywacz. Raz był oschły i zimny, następnym razem ujawniała się jego strona bezlitosnego damskiego boksera a teraz stał przede mną ktoś, kto chciał się troszczyć i opiekować. On był za trudno do poznania. Im bardziej poznawało się go tym trudniej było się go pozbyć. Jego pogmatwana, szalona i rozbudowana psychika sprawiała, że chciało się zagłębić w jego umysł, żeby poznać jego myśli i przeszłość.
„Jezu, Hope o czym ty myślisz?”
Miałam ochotę uderzyć się ale i tak miałam zbyt wiele obrażeń. Odwróciłam się tyłem do mojego prześladowcy i ruszyłam powolnym krokiem w stronę łóżka. Usiadłam na skraju, tak, ze moje nogi zwisały, a stopy nie dotykały chłodnej podłogi.
-Potrzebujesz czegoś ?- jego głos przerwał ciszę która idealnie nas otaczała, maskując niezadane pytania i uwagi, To nie było na moją głowę. Kolejna kłótnia, a co jeśli ten psychopata rzuciłby się po raz kolejny na mnie z pięściami? Mój wycieńczony organizm i tak by tego nie przeżył, a moi rodzice mieliby jeden, duży problem z głowy. Ciekawe czy oddaliby moje ciało rodzicom, czy po prostu zakopaliby mnie gdzieś w lesie ? Tyle pytań....-Hope. Potrzebujesz czegoś?
-Świętego spokoju- rzuciłam poirytowana. Katem oka zauważyłam jak jego tęczówki stają się ciemniejsze, przysłonięte przez złość.-A no i jakbyś mógł poprosić Jamiego, żeby przyszedł do mnie. Wielkie dzięki.- dodałam i ułożyłam się na za miękkim, przez co mało wygodnym łóżku. Trzaśnięcie drzwi dotarło do moich uszu i wiedziałam, ze zostałam sama. Leżałam na białej pościeli w zwykłym granatowym podkoszulku i krótkich spodenkach w podobnym kolorze.  Bez namysłu moja prawa ręka powędrowała na kant koszulki i podciągnęła ją do miejsca w którym zaczynają si piersi. Przerażenie i ból sprawiły, że moje serce przyśpieszyło swój niemiarowy bieg.
Cały brzuch był ubarwiony granatem, fioletem i żółcią. Obrzydzenie do mojego ciała, to właśnie czułam. Wiem, ze obrzydzenie do siebie to ostatnie co powinnam czuć, ale tak było. Nie czułam tej wszechogarniającej złości na Daniela, czułam się źle z tym co zdobiło moje ciało.
„Nieźle mnie załatwił.”-przebiegło przez moje myśli. Zsunęłam bluzkę tak, aby zakryła górną część tułowia i przeniosłam wzrok na dolne kończyny, które jak się okazało były lekko obtłuczone.  W moich oczach wezbrały się łzy. „Wyglądam jak jakaś łatwa dziewczyna, którą można traktować jak tylko się chce.”
Po pokoju rozniosło się ciche pukanie, które tylko miało obwieścić, że ktoś zaraz wejdzie do środka. Osoba za drewnianą powierzchnią nawet nie czekała na przyzwolenie, po prostu weszła. Moje serce zabiło normalniej gdy tylko ujrzałam tą ciemną, nieogarniętą czuprynę i jego morskie tęczówki. Ucieszyłam się. Ktoś normalniejszy. Ktoś kogo nie bałam się. Jamie mnie odwiedził.
Na twarzy pojawił się uśmiech, którego nawet nie chciałam powstrzymywać. Wydawało mi się, że zaprzyjaźniliśmy się z brunetem, mimo tak krótkiego stażu. Cieszyłam się, bo nawet w tym ponurym miejscu znalazłam kogoś, kto choć delikatnie rozświetlał to wszystko.
Gdzieś głęboko mnie majaczyła nieufność spowodowana, tym, że Jamie jest współpracownikiem-jeśli tak to można nazwać- Daniela. Jednak zachowanie i stosunki z niebieskookim nie pozwalały na t, aby to negatywne odczucie pozwoliło zakorzenić się w mojej podświadomości.
-Martwiłem się, że nie wyliżesz się z tego Maleńka. A tu proszę od samego początku denerwujesz ludzi. - uśmiechnął się szczerze, a ja nie wiedziałam co powinnam odpowiedzieć. To, że Daniel się zdenerwował powinno mu chociaż w mały sposób odpłacić za mój ból fizyczny.
-Jakże dobrze Cię słyszeć, szczególnie te słowa. Naprawdę to mnie podbudowuje.
-Oj no chyba rozumiesz o co mi chodziło.... Z resztą, czy to ważne? Jak się czujesz?
-Użyłabym pięknych epitetów, ale nie chcę, się za mocno denerwować, więc powiem, zę czuję się jak worek bokserski który zdenerwowany osobnik użył, aby pozbyć się negatywnych uczuć.- spojrzałam na niego i widziałam, jak jego szczęka się napina.-Pasuje ci taka odpowiedź?
-Daniel się zdenerwował przed tym jak cię potraktował w ten sposób?-kiwnęłam głową.-Czym?
-Nie chciałam współpracować.-Jamie wyjął z tylnej kieszeni dresów paczkę papierosów. Otworzył czarne, papierowe pudełeczko i wyciągnął zapalniczkę. Włożył tą namiastkę tytoniu między wargi i drżącą ręką podpalił końcówkę. Denerwował się. Zaciągał się gwałtownie, a końcówka żarzyła się na pomarańcz i delikatną czerwień. Uśmiechnął się głupio po czym wyciągnął papierosa spomiędzy warg.
-Nawet nie wiesz ile miałaś szczęścia, że uszłaś z tego z życiem.- i zostawił mnie. Samą z miliardem nasuwających się pytań.

Wiem, w cholerę długo mnie nie było, ale poświęciłam się dla szkoły. I najprawdopodobniej będę miała moją najwyższą średnią w życiu, a to TECHNIKUM.
Zrozumiem jeśli wszyscy oleją ten post :D  
http%3A%2F%2F40.media.tumblr.com%2F9c328f9657bdfb1f197fc681827c23b2%2Ftumblr_nfgvoh3uuQ1tstkmeo1_500.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Może zabrzmi to dziwnie, ale nawet lubię tego Daniela- bynajmniej nie chodzi mi o zachowanie, ale o to że jest taki...charakteny, wyraźny..nie wiem czy wiesz co mam na myśli :D co do odczuć głównej bohaterki względem jego to nasuwają mi się dwa słowa: syndrom Sztokholmski ;)
     
  •  
     
     
  •  
     
    Ale się naczekałam, a do tego dostałam strasznie krótki rozdział. Nie rozumiem Daniela... jest taki nie przewidywalny. Oczywiście życzę, by twoja średnia była jak najlepsza i byś jednak w miarę szybko dodała rozdział :D