• Wpisów: 13
  • Średnio co: 88 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 22:05
  • Licznik odwiedzin: 3 680 / 1243 dni
 
charlottestories
 
W chwili gdy nasze wargi prawie się złączyły w jedność,przez moją głowę przeleciała jedna myśl : "Jeśli to zrobię,mogę tego żałować do końca życia." i wtedy przekręciłam twarz na bok, a jego usta ledwo musnęły mój policzek. Uścisk na nadgarstkach przybrał na sile, a ja zaczęłam panikować. Bałam się, że w przypływie nagłej złości Daniel zrobi coś nieobliczalnego, a przecież to ja byłam jego ofiarą. To ja leżałam pod nim bezbronna.
Zaraz. Bezbronna? To,że moje nadgarstki były nieuruchomione nie oznaczało,że nie mam szans na wyrwanie się spod ciała mojego napastnika.
Pamiętając o tym co mówił mi mój ojciec gdy przeszkalał mnie w podstawach samoobrony. Szybkim ruchem zgięłam kolano i uderzyłam w najczulsze miejsce u faceta. Uścisk nagle zelżał, a Daniel spoczął obok mnie. Zwijając się z bólu trzymał ręce na bolącym miejscu, a ja nie zwlekając kolejnej minuty zerwałam się pędęm do pozycji stojącej.
-I co teraz zrobisz,hmm? -zapytał brązowooki. -Nigdzie nie uciekniesz.
-Dlaczego jesteś tego aż tak pewien?
-Bo Cię znajdę. Wszędzie.
-Jeszcze gdyby to było zabawne, to pośmiałabym się,ale to jest aż...śmieszne. Gdy moi rodzice cię znajdą,wsadzą cię za kraty. A wtedy ja będę bezpieczna.
-Skarbie, Ty już nigdy nie będziesz bezpieczna. U mnie przynajmniej nie możesz narzekać na warunki i osoby z którymi będziesz przebywała. A co z innymi, którzy siedzieli w więzieniu przez twoich rodziców,hmm?
Oh,no nie. On ma cholerną rację. Jestem łatwym celem dla wszystkich bandziorów, których za kraty wpakowali moi rodzice. Dlaczego nie mogłam być córką zwykłej sklepowej i pracownika firmy budowlanej? Od razu wybrali dla mnie sędzine i policjanta. To się nazywa zwykły niefart. Albo pech. Albo przeznaczenie.

“Hope! Uspokój się, będzie dobrze. Wszystko się jakoś ułoży. ”


Pieprzenie.
Dopiero gdy wyłączyłam całkowicie moje przemyślenia zauważyłam,że Daniel oczekuje odpowiedzi z mojej strony. Spuściłam głowę i utkwiłam wzrok w moich skarpetkach,których nie zdjęłam przed rzuceniem się z pięściami na śpiącego mężczyznę.
-Masz rację.-wyszeptałam tak,żeby usłyszał.
-Słucham? Mogłabyś powtórzyć? Nie dosłyszałem.-wiedziałam,że kłamie. Chciał tylko podnieść poziom swojego ego. Zdenerwowałam się i zacisnęłam ręce w pięści.

-Masz rację. -powiedziałam głośniej i podniosłam wzrok, a przede mną wyrosła postać Daniela. "Mam przesrane"-jedyna myśl,która krążyła po mojej głowie.
Brunet zbliżył się na odległość ramienia i złapał w swoje duże,szorstkie dłonie moje drobne piąstki.
-Denerwujesz się. -"Czy ten facet to Sherlock Holmes?"- Nie masz po co. Rozluźnij się.-delikatnie masował wewnętrzną część mojej dłoni. Wyrwałam się i ręce oparłam na biodrach.-Jesteś przezabawna. Masz szczęście,że to niedziela i że mam dobry humor.
Ta informacja mogłaby odmienić moje życie gdybym była jego dziewczyną lub podkochiwałabym się w nim. Jednak żaden z tych wariantów nie tyczył się obecnej sytuacji. Dlatego informacja ta wcale mnie nie ucieszyła.
-Nie obchodzi mnie to jaki masz humor. Mam kilka pytań na, które nie znam jeszcze odpowiedzi. I osobą,która powinna odpowiedzieć na nie jesteś właśnie ty.
-Za to co przed chwilą zaoferowałaś mojemu kroczu...Nie zasługujesz na to.
-Nie zasługuje na to,żeby się dowiedzieć jak długo masz zamiar mnie tu trzymać?-zdenerwowałam się o czym mogły świadczyć paznokcie wbite w moje biodra.
-Najlepiej do końca życia.
Co? Powoli przeliterowałam sobie słowa wypowiedziane przez Murray'a. D o   k o ń c a    ż y c i a. Zastygłam. Chciał mnie tutaj na zawsze. Przez to głupie zdanie w mojej głowie zapanował chaos. Miliony pytań bez odpowiedzi. Oprzytomniałam i już otwierałam usta,żeby wypowiedzieć moje pytania na głos, ale go już nie było. Wybiegłam z sypialni Daniela i dogoniłam go na korytarzu, który wcześniej dawał mi złudną nadzieję ucieczki.
-Jak to do końca życia?-zapytałam głośno oddychając.
-Normalnie. Wyjdziesz za mnie. Urodzisz mi dziecko ewentualnie dwójkę. I będziemy żyli ze sobą do końca naszego życia, kochanie.
-Serio jesteś popaprany. -weszłam za nim do łazienki znajdującej się tuż obok schodów. Zamknęłam za sobą drzwi,żeby nikogo nie obudzić w razie naszej kłótni. -Ja N I E wyjdę za ciebie, wyobraź sobie,że mam odmienne zdanie co do twoich planów. Zaplanowałeś mi całe życie. Niepotrzebnie. Mam swoje plany.
Odwrócił się i przyparł moje ciało do powierzchni białych drzwi.
-Zaplanowałem i tego planu będziemy się trzymać!-wykrzyknął. "Co za typ! Ma gorsze humorki niż kobieta w ciąży." -Chcę dla Ciebie jak najlepiej.
-Jeśli chcesz dla mnie jak najlepiej to mnie wypuść.
Odepchnął się od drzwi i całkowicie zlał moją wypowiedź. Wsunął głowę za drzwiczki kabiny prysznicowej i odkręcił gałki. Momentalnie woda zaczęła się lać. Para wodna unosiła się w pomieszczeniu, a daniel nic sobie nie robiąc z mojej obecności zsunął bokserki z bioder. Zamknęłam oczy dociskając powieki,aby wymazać te obrazy z pamięci. Odwróciłam się. Otworzyłam drzwi i wyszłam.
Usiadłam na podłodze,opierając się plecami o ścianę. Po mojej prawej znajdowały się drzwi do łazienki w , której brunet brał prysznic.
Spojrzałam na moje ubrania. Porwane,brudne i porozciągane. Potrzebowałam czegoś innego. Nawet jeśli jestem w i ę ź n i e m to powinnam mieć przyzwoite ubranie, a nie jakieś szmaty. Tak bardzo pragnęłam znaleźć się w moim mieszkaniu, w moim łóżku. Biuro w którym pracowałam było milion razy lepsze niż siedzenie tutaj. Z takim człowiekiem.
Życie jest nie fair. Wykrada nam ważne momenty w życiu,zabiera nam wszystko i mimo,że są też te dobre chwile, życie jest trudne. Ciężko jest przeżyć swoje życie według określonego wcześniej schematu. Przecież nie wiemy k o g o spotkamy, kto zagości w naszym sercu a kto stanie się największym wrogiem.
Życie to niewiadoma, z którą musimy codziennie się zmagać.

Witam !
Nawet nie wiecie jak bardzo wariował ostatnio mój telefon, gdy przychodziły male z powiadomieniami o komentarzach pod rozdziałami! Jesteście po prostu cudowni !
Przepraszam za tą zwłokę! Podziękujcie moim nauczycielom. Nie mam czasu na nic.
Mimo, że tutaj publikuję tylko rozdziały, które są już napisane, naprawdę nie mam czasu.
Obiecuję poprawę ! Postaram się dodawać rozdziały mniej więcej co dwa tygodnie !
Udanego tygodnia!
600full-lindsay-hansen.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego