• Wpisów: 13
  • Średnio co: 93 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 22:05
  • Licznik odwiedzin: 3 806 / 1308 dni
 
charlottestories
 
Po wyjściu Daniela nie podniosłam się z zimnej podłogi. Wszystko mnie bolało, a gdy próbowałam wznieść ciało trochę wyżej miałam zawroty głowy i odruchy wymiotne. Chciałam płakać, ale było to już niemożliwe, bo wypłakałam chyba wszystko co mogłam. Pozostało mi tylko leżenie i rozmyślanie nad tym co będzie za parę godzin, za parę dni, tygodni, miesięcy, lat. Czy Murray będzie chciał mnie trzymać aż tak długo? To raczej nierealne, chce tylko tego,żebym wykradła akta związane z jego nazwiskiem. To nie powinno być trudne...Chociaż. Od kąd pamiętam akta są zamykane w pomieszczeniu do którego kodu nie znam, a moi rodzice na pewno nie powiedzą mi tego hasła od tak. Po prostu.
Jestem beznadziejna.
Nie! To moi rodzice są beznadziejni. To oni wsadzili tego faceta, może gdyby tego nie zrobili ja mogłabym w normalny, cywilizowany sposób spotkać się ze znajomymi. Jak ja bardzo nienawidzę mojej rodziny! To oni wpakowali mnie w ten syf. I niech oni powalczą o to, żebym bezpiecznie znalazła się w domu.
Boże, Hope to jest nierealne!
"Musisz poradzić sobie sama.Nie licz na nikogo więcej poza samą sobą"-podpowiedział cichutki głos w mojej głowie. I nie miałam zamiaru lekceważyć tych słów. To one mogły się okazać moją codzienną mantrą.
Tylko, dlaczego nadal leżałam na zimnej,brudnej podłodze w jakimś pokoju, albo piwnicy? Może i będę się oszukiwała i grała twardą, ale jeśli tego nie zrobię mogę długo nie pocieszyć się światłem dnia.
***
Nie pamiętam momentu w którym zasnęłam, teraz czułam silniejszy ból brzucha i dodatkowy rozrywający moją głowę. Otworzyłam oczy i z niedowierzaniem rozejrzałam się po pomieszczeniu w którym się znajdowałam.
Nowocześnie urządzona sypialnia. Ciemne meble kontrastowały z białymi ścianami. W pomieszczeniu panował przyjemny półmrok dzięki granatowym roletom zaciągniętym do samego końca. Jeszcze wczoraj byłam w tamtej piwnicy, a teraz leżę w czarnej,satynowej pościeli. Jestem we wczorajszych ubraniach, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Delikatnie rozciągam obolałe ciało i czuję za chwilę czyjąś rękę na mojej talii.
Mój oddech przyśpiesza.
Serce wali jak oszalały dzwon.
Powoli odwracam twarz ku właścicielowi ciężkiej,dużej ręki.
Daniel.
Mój oddech staje się urywany. Boję się.
Mężczyzna obok mnie nadal śpi. Jego mięśnie są rozluźnione a rysy twarzy delikatniejsze. Sen działa na niego bardzo dobrze. Teraz dałabym mu z dwadzieścia lat. Wygląda idealnie.
Dziwie się sama sobie, jednocześnie karcąc się za utratę uwagi. Brunet leżący obok mnie i nadal jest nie przewidywalny, a ja zachwycam się jego wyglądem. Zachowuję się jak jakaś napalona nastolatka.
Złapałam delikatnie jego nadgarstek i powoli, bardzo ostrożnie zdejmowałam kończynę z mojego ciała.Odłożyłam ją kilka centymetrów od mojego ciała, żebym mogła się podnieść. Podniosłam się do pozycji siedzącej i ciągle zerkając na jego twarz zaczęłam wstawać. Uśmiechnęłam się gdy on nadal spał kiedy wstałam z łóżka i z wysiłkiem włożyłam na stopy, moje buty stojące obok szafki nocnej. Gdy buty zdobiły moje nogi, usłyszałam szmery za sobą. Odwróciłam twarz, ale Daniel odwrócił się tylko na drugi bok. Na palcach dobiegłam do drewnianych drzwi. Złapałam za klamkę i pociągnęłam ją w dół. Korytarz. Długi,szeroki korytarz z drzwiami po każdej stronie i schodami na końcu. Uznałam, że właśnie te schody mogą być moim wybawieniem. Ruszyłam przed siebie i na moje szczęście pod moim ciężarem drewniana podłoga nie zaskrzypiała ani razu. Zeszłam na dół po schodach. Kuchnia, modnie urządzona. Przeszłam obok lodówki, ale burczenie w moim brzuchu kazało mi zawrócić. Otworzyłam drzwiczki i wyjęłam duży jogurt pitny. Jak dobrze! Nie pamiętam kiedy miałam ostatnio coś w ustach. Włożyłam buteleczkę do kieszeni i ruszyłam przed siebie. To było bardzo nieodpowiednie, że nigdzie nie było żadnej żywej duszy. Nieodpowiednie i bardzo niepoważne ze strony Daniela. Dla mnie to działało na plus. Poczułam w żyłach napływającą adrenalinę i przyśpieszające bicie serca. Czy to mogło być aż tak proste? Moja ucieczka nawet nie musiała być zaplanowana. Wszystko wyszło "w praniu".
Uśmiechnęłam się pod nosem i otworzyłam drewniane, duże drzwi z judaszem na środku.Pociągnęłam mocno klamkęw dół, zamek ustąpił a moim oczom ukazał się....las.
Ten dupek wywiózł mnie do jakiegoś lasu. Na jakieś bezludzie. Dlaczego o on miał wszystko ułożone? Pewnie zaplanował to sobie co do punktu. Miejsce,czas,okoliczności...On musiał mnie obserwować od dawna! Wywiózł mnie do dziczy, po tym jak/wpadł na mnie w sklepie. Niby przypadkiem, ale skąd mógłby wiedzieć,że właśnie wtedy będę w sklepie, że będę robiła zakupy...Musiał mnie obserwować.
Emocje zaczęły się we mnie gotować. Przez jakiś okres czasu byłam podglądana. Możliwe, że miałam zamontowane kamery lub inne urządzenia szpiegowskie. Zdenerwowałam się, odwróciłam na pięcie i trzasnęłam drzwiami. Weszłam z powrotem na piętro i bezproblemowo trafiłam do sypialni Daniela. Tutaj również nie poszczędziłam hukiem zamykanych drzwi. Ściągnęłam w biegu buty i rzuciłam się na  z pięściami. Okładałam jego klatkę piersiową, gdy on zdezorientowany otworzył powieki i nim się obejrzałam leżałam pod nim. Mężczyzną bez koszulki, trzymający delikatnie moje nadgarstki tuż nad moją głową.Na jego wyrzeźbionej klatce piersiowej widniały tatuaże różnej maści.
-O co chodzi?-powiedział zaspanym głosem. Lekka senna chrypka, z którą przemawiał sprawiła, że poczułam dreszcze przechodzące wzdłuż kręgosłupa.-Kochanie, chciałem dziś dłużej pospać. Mamy niedzielę. A ty mnie budzisz swoimi delikatnymi piąstkami. Co się stało?-przesunął palcem po moim policzku. Pochwycił kosmyk włosów i zaczął go okręcać wokół palca.
-Obserwowałeś mnie ty zboczeńcu!-wykrzyknęłam, za co zostałam podsumowana śmiechem.
-Po pierwsze: nie zboczeńcu. Po drugie: owszem, ale musiałem wiedzieć co robisz. Musiałem jakoś dowiedzieć się jak to z tobą jest maleńka.-przysunął swoją twarz do mojej szyi i złożył krótki, mokry pocałunek. Moje ciało zareagowało samodzielnie wyginając szyję w łuk i domagając się więcej. -Idealna...-przeniósł jedną dłoń na moje biodro i zaczął powolny spacer. Kolejne mokre pocałunki znaczyły drogę od mojego obojczyka ku żuchwie.
Uniosłam się delikatnie, aby objąć jego kark ręką i przysunęłam jego twarz do mojej. Nasze usta dzieliło kilka centymetrów.

600full-lindsay-hansen.jpg


To taki "prezent świąteczny" ode mnie.
Jak Wasze przygotowania do Świąt ? U mnie masakra, jak co święta.
Zapewne nie oddam już nic przez Wielkanocą, dlatego, chciałabym Wam życzyć: smacznego jajka, mokrego Dyngusa i duuuużo jajków ! ♥

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego